My photos in a Polish article with a mention!

O Miłości i Współistnieniu w Libanie appeared on Kulturaonline.pl on 10 April, 2012.

W zeszłym roku pewna animatorka kultury wpadła na niecodzienny pomysł. Postanowiła wywieźć do Libanu dwójkę artystów polskich, zajmujących się muzyką dawną i tradycyjną. Jednak nie miał to być zwyczajny koncert promujący polską kulturę na Bliskim Wschodzie. Inicjatorka chciała nie tylko zaprezentować co potrafią polscy artyści, ale także pokazać co mogą zdziałać, stając na scenie z muzykami libańskimi. “Naturalnym pomysłem byłoby połączeniemuzyków tradycyjnych z obu krajów – opowiada o swoim pomyśle Marta Górska – artyści uprawiający ten sam gatunek muzyki szybko się dogadują i odnajdują wspólne inspiracje. Chodziło mi jednak o coś więcej. Będąc wcześniej w Libanie miałam okazje poznać artystów grających muzykę progresywna, world music, hard rock i wiele innych. Nie są oni jednak cenieni tak samo jakmuzycy wykorzystujący tradycyjne instrumenty i odwołujący się bezpośrednio do muzyki dawnej”– wyjaśnia. Animatorka postanowiła pokazać na libańskiej scenie, że dobra muzyka nie jest zdeterminowana przez gatunek i że muzycy grający w różnych stylach potrafią stworzyć nową wartość artystyczną.

Maria Pomianowska, koncert w Bejrucie / fot. Rita Kamel

Idea brzmiała utopijnie. Trzeba było znaleźć na ten cel pieniądze, które na taki ryzykowny projekt mało kto chciał dać i muzyków, którzy polecą na tydzień do Bejrutu grać za dobre słowo i dla idei. Początkowo nie do przejścia wydawał się kwestia znalezienia wybitnych artystów, którzy wezmą udział w projekcie. “Po moim pobycie w Libanie w październiku zeszłego roku spotkałam się z Marią Pomianowską. Opowiedziałam jej o swoim pomyśle, ale raczej z nadzieją, że podpowie mi kogoś ambitnego. Jednak ona od razu zaproponowała, że pojedzie ze mną. Byłam zaskoczona, bo przecież artyści tej klasy raczej nie dają się wywozić na Bliski Wschód tylko dlatego, że ktoś ma jakiś pomysł” – opowiada Marta Górska. Do trójki entuzjastów dołączył także szybko Bart Pałyga, jeden z muzyków Marii Pomianowskiej. “Właściwie to zostało mi zakomunikowane, że jadę” – przyznaje Pałyga.

Bart Pałyga i Maria Pomianowska, koncert w Bejrucie / fot. Rita Kamel

Po wielu poszukiwaniach funduszy projekt “O Miłości i Współistnieniu”zaczął nabierać realnych kształtów i wyjazd do Bejrutu wreszcie mógł dość do skutku. Muzycy od razu wzięli się ostro do pracy, bo mieli tylko 3 dni, żeby wspólnie stworzyć utwory bazujące na doświadczeniach zarówno współczesnych artystów libańskich, z których nikt nie grał wcześniej razem i muzyków polskich, grających etno. Oprócz tego w programie projektu było nagranie 2 utworów w studiu (co udało się zrealizować i obecnie materiał czeka już tylko na mastering), a Maria i Bart mieli jeszcze wykład na wydziale muzykologii naUniwersytecie w Kaslik. Wszystko udało się skoordynować. Wykład, można powiedzieć, wdarł się przebojem na salę uniwersytetu. Kiedy w holu uniwersyteckim muzycy zaczęli się stroić, grupka zaciekawionych studentów otoczyła ich jak podczas koncertu. To samo było po zakończeniu wykładu. Studenci zwrócili się do kierownika muzykologii oraz Marii Pomianowskiej o możliwość wymiany studentów z Akademią w Krakowie.

Johnny Girges i Maria Pomianowska, koncert w Bejrucie / fot. Rita Kamel

 Same próby były dla muzyków libańskich niezwykłym doświadczeniem. “Uwielbiam polską muzykę klasyczną –opowiada gitarzysta Johnny Girges– ale to co usłyszałem, kiedy po raz pierwszy dostałem płytę Marii to coś, czego nie da się opisać. Grać z takimi muzykami to wielkie przeżycie. Trochę się obawiałem, że będziemy mieć za mało czasu na próby, ale jak widać wszystko zagrało” – dodaje.

Zaledwie po trzech dniach prób artyści wystąpili w EM Chilljednym z klubów w centrum Bejrutu. Mroczna i głośna sala spowita dymem nagle ucichła, kiedy na scenie pojawił się tak niezwykły skład. Już po pierwszych dźwiękach publiczność wiedziała, że to co wypływa ze sceny to nowa jakość. “To coś czego w Libanie jeszcze nie mieliśmy – przyznaje Rita Kamel, fotograf biorąca udział w projekcie – mało kto przyjeżdża grać do Libanu, a już na pewno nie po to, żeby grać z muzykami libańskimi, którzy często sami mają duże problemy. Jednak to co usłyszeliśmy dowodzi, że warto. Kiedy patrzyłam na publiczność, widziałam grupę ludzi, których jakby ktoś zaczarował. Mam nadzieję, że będą kolejne odsłony tego projektu”- mówi Rita.

Maria Pomianowska podkreśla, że takie projekty to nie tylko rozszerzanie muzycznego doświadczenia. „”To także dzielenie się kulturą i poszukiwanie uniwersalnych problemów ludzkich, które odnajdujemy dzięki polskiej poezji wykorzystanej przy projekcie” – mówi artystka. Tego samego zdania są też pozostali muzycy „Mieliśmy do dyspozycji polską współczesna poezję, którą przetłumaczył na j. arabski dr. Hatif Janabi – mówi Johnny Girges – jednak przeczytać to nie wszystko. Siedzieliśmy z Martą i Bassemem nad tymi tekstami, szukając znaczeń, interpretując i rozmawiając o wspólnych wartościach, żeby tchnąć życie w słowa” – wyjaśnia.

Bassem Deaibess, koncert w Bejrucie / fot. Rita Kamel

 Dużego wyznania podjął się Bassem Deaibess, na co dzień lider i wokalista metalowego zespołu Blaakyum. “Bassem to profesjonalista, świetnie dał radę” – podsumowuje po koncercieBart Pałyga.

Jednak sam Deaibess miał obawy przed rozpoczęciem projektu. “To duża odpowiedzialność stanąć na scenie obok tak świetnych muzyków jak Maria i Bart. – mówi Deaibess –Muzyka, którą gram w Libanie jest ciągle poddawana krytyce jako gatunek nieartystyczny. Mało kto zwraca uwagę na to, że żeby tak śpiewać też trzeba mieć zdolności. Prawdę mówiąc to nie byłem pewny czy podołam. Dałem z siebie tyle ile mogłem, chciałbym jak zawsze więcej, ale wyszło i tak nieźle” – dodaje.

Bart Pałyga i Ali Hout, koncert w Bejrucie / fot. Rita Kamel

Muzycy, wykorzystując przekłady poezji Miłosza, Różewicza, Szymborskiej i Herberta, zagrali mieszankę dźwięków polskich, arabskich, klasycznych i ludowych, okraszonych efektami perkusyjnymi, których dodali Ara Seferian i Ali Hout. Publiczność, która szczelnie wypełniła klub nie puściła ich bez podwójnego bisu.

 To jednak nie był koniec, następnego dnia wszystko powtórzyło się w drugim klubie Zico House.

“Ale to wciąż nie wszystko – mówi Marta Górska – mamy zaproszenia do powrotu, więc może uda nam się wrócić w tym lub przyszłym roku. Na razie ruszamy w projektem do innych krajów arabskich. Pierwszym przystankiem będzie w sierpniu Tunezja, gdzie zagramy koncert z muzykami tunezyjskimi w Sidi Bousaid” – zapowiada.

—————————————————————————————————-So according to Google’s translation this is what’s going on, so you get an idea:

Last year, a cultural animator had an unusual idea. She decided to deport to Lebanon two Polish artists dealing with ancient and traditional music.However, there was to be an ordinary concert promoting Polish culture in the Middle East. Initiator wanted to not only show what they can do Polish artists, but also to show what they can do, standing on stage with Lebanese musicians. “A natural idea would be a combination of traditional musicians from both countries – talks about his idea Marta Mountain – artists practicing the same kind of music quickly get on and find a common inspiration. But I meant something more. Being in Lebanon before I met artists playing progressive music , world music, hard rock and much more. But they are not valued as much as musicians using traditional instruments and referring directly to the ancient music “- he explains. Animator decided to show on the Lebanese scene, that good music is not determined by the species and that the musicians playing in different styles can create a new artistic value.

The idea sounded utopian. We had to find money for this purpose that such a risky project hardly anyone wanted to give and musicians who will fly to Beirut for a week to play for the good word and the idea. Initially there seemed to move a matter of finding talented artists who will participate in the project. “After my stay in Lebanon in October last year I met with Maria Pomianowska. I told her about his idea, but rather with the hope that someone will tell me ambitious. However, she immediately offered to go with me. I was surprised, because the artists rather, this class can not be exported to the Middle East just because someone has an idea “- says Marta Mountain. Up to three fans also joined soon Pałyga Bart, one of the musicians Maria Pomianowska. “Actually, it was communicated to me that I was going” – admits Pałyga.

After much searching funding the project “Love and coexistence,” began to take real shape and finally a trip to Beirut could quite place. The musicians were once sharply to work, because they had only 3 days to create songs together based on the experiences of both contemporary Lebanese artists, none of whom previously played together and Polish musicians, playing ethno. In addition, in the project was to record two songs in the studio (which are realized and now awaits only the material for mastering), and Maria and Bart still had a lecture at the Department of Musicology at the University of Kaslik. All were able to coordinate. Lecture, one might say, burst into the room hit university. When they started to lobby the university to tune, a group of curious students surrounded them like a concert. It was the same after the lecture. Students asked the head of musicology and Maria Pomianowska the opportunity to exchange students from the Academy in Krakow.

Same trials were unusual for musicians Lebanese experience. “I love Polish classical music – he says guitarist Johnny Girges-but what I heard when I first got a disc of Mary is something you can not describe. Playing with musicians is an experience. I was a little worried that we will have too little time the sample, but as you can see all played, “- he added.

Only after three days of tests performed at the EM artists Chill a club in downtown Beirut. The dark, noisy room wrapped in smoke suddenly became silent when the scene appeared so extraordinary composition. After the first sound of the audience knew that what comes from the scene is a new quality.

“This is something we in Lebanon have not had – admits Rita Kamel, a photographer taking part in the project – hardly anyone comes to play in Lebanon, and certainly not just to play with Lebanese musicians, who often themselves have big problems. However, this proves what we have heard that it was worth. When I looked at the audience, I saw a group of people that if someone had bewitched. I hope that they will be more scenes of this project “- says Rita.

Maria Pomianowska stresses that such projects not only expand the musical experience. “It is also a sharing culture and the search for universal human problems that we find with Polish poetry used in the project “- says the artist. The same sentences are also other musicians “We were at the disposal of contemporary Polish poetry, he translated the Arabic j dr.Hatif Janabi – says Johnny Girges – but reading is not enough. We sat with Martha and Bassemem of these texts, searching for meaning, interpreting and talking about shared values, to breathe life into words “- he explains.

One thought on “My photos in a Polish article with a mention!

  1. Bonjour,

    Je ne sais pas si c’est vous qui écrivez sous le pseudo climatic sur jepoeme. En espérant que cela soit vous, suite à la remontée inopinée de l’un de vos post, j’ai eu la curiosité d’aller regarder votre recueil et j’ai trouvé ce lien. J’ai écrit sous le pseudo de Tangage, mon pseudo actuel est lagouttedeau.

    Je trouve remarquable l’initiative que vous avez prise de réunir deux cultures de musique traditionnelle dans un concert de musique moderne.

    Personnellement je ne suis pas branché moderne. J’aime beaucoup la musique classique arabe et ma référence reste Munir Bachir. J’aime aussi le mélange des genres avec Rabih Abou Khalil ou Khalef par ex. (ud en jazz). Je ne vous parle pas de Soeur Marie Keyrouz bien sûr.

    Je vous laisse le lien de mon blog personnel et serais heureux que vous y laissiez votre appréciation dans le livre d’or.
    http://www.damy-fugue-mi-raison.com/

    Je vous souhaite pleine réussite dans tous vos projets.

    Bien amicalement
    Damy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*